Energa podąża śladem gazu, chce budować elektrownie gazowe

Spółka nie zamierza szukać gazu w łupkach. Chce wykorzystywać go do produkcji prądu, podobnie jak PGE i Tauron. W kolejce stoi również Enea. Z tym że te ostatnie mają własne źródła surowców. Dzięki zachętom Ministerstwa Skarbu większość spółek energetycznych, w tym Energa zapewnia sobie dostęp do gazu łupkowego, który za kilka lat może być wydobywany w Polsce na skalę przemysłową. Ale Energa wydobywać go nie chce. Chce za to budować elektrownie gazowe. W planach ma budowę Elektrowni Grudziądz o mocy 900 MW za 3,2 mld zł oraz elektrownię lub elektrociepłownię Gdańsk o mocy 500 MW. Planuje także budować w Elblągu i Kaliszu. Co prawda przyszłość zależy od dyrektyw unijnych, ostatnio znów przychylnych (m.in. dzięki greckiej deputowanej Niki Travela, która przygotowała projekt raportu nt. przemysłowe, energetyczne i inne aspekty gazu i ropy z łupków), ale jak będzie pokaże najbliższa przyszłość, tym bardziej, że „zwolennicy” dotychczasowych tradycyjnych kierunków importu, nie zasypują gruszek w popiele.